czwartek, 16 marca 2017

"Pokusa czerni" Carter Wilson


Tytuł : "Pokusa czerni"
Autor : Carter Wilson
Rok wydania : 2016
Liczba stron : 336
Tytuł oryginału : The Comfort of Black 





 50 twarzy Blacka




Jak dla mnie jedna z lepszych książek jak udało mi się przeczytać w tym roku. Niby nic nadzwyczajnego, pewnie za kilka tygodni ją zapomnę, jednak sprawiła że zaspałam do pracy po nieprzespanej nocy. Już sam początek książki w którym autorka zwierza się , że chciałaby spalić swojego ojca jest szokujący. Potem jest raz lepiej raz gorzej jednak w ogólnym rozliczeniu jest bo lektura przy której z pewnością nie będziecie się nudzić.

Hannah Parks jest szczęśliwa. Ma kochającego męża, miliony na koncie i siostrę dla której jest w stanie wiele poświęcić. Jedyne czego jej brakuje do szczęścia to dzieci. Po poważnej rozmowie z małżonkiem postanawiają rozpocząć starania o własnego potomka. Pewnej nocy Dallin mówi przez sen rzeczy, które wstrząsają Hannah do głębi. Udaje się do psychologa i zwierza się z dziwnego zachowania męża. Odnajdując w komputerze Dallina video z rozmowy z prostytutką postanawia odejść. Dallin nie chcąc stracić milionów na rzecz żony, postanawia ją porwać jednak kobiecie z pomocą Blacka, specjalisty od zmian tożsamości udaje się uciec. Postanawia na własną rękę odkryć sekrety swojego męża i odzyskać swoją część majątku.

Najsłabszą stroną książki jest jej przewidywalność. Oczywiście nie wiemy jak się potoczy fabuła od początku do końca ale w momencie jak autor wprowadza nowych bohaterów możemy się zorientować jaką rolę odegrają w powieści. 
Część pierwsze to prawdziwa gratka dla fanów thrillerów psychologicznych. Poznajemy Hannah. Młodą kobietę, której wraz z siostrą udało się rozpocząć nowe życie i wyrwać się od ojca psychopaty. Jednak przeszłość nadal żyje w Hannah , kobieta nie potrafi o niej zapomnieć. Boi się, że swoim zachowaniem upodobni się do swojego ojca - tyrana i psychopaty. I tu moim zdaniem autor popełnił błąd. Kiedy mamy do czynienia z bohaterką , która nienawidzi swojego rodzica i zdaje sobie sprawę z tego, że jest nienormalny to za wszelką cenę powinna wybrać dla siebie inną ścieżkę życia. Nie mówię, że Hannah z porządnej kobiety zmieniła się w mordercę. Wierzę, że wszystko to co zrobiła było spowodowane okolicznościami , jednak jakoś zabrakło mi tutaj myślenia. Jeśli wychowuje was tyran, który ma was za nic a radością jest dla niego spuszczenie lania , to jeśli jesteście w miarę inteligentni powinno dać wam to coś do myślenia. Jeśli Hannah wdała by się w ojca, to już jako nastolatka wylądowałaby w poprawczaku. Jednak tak się nie stało. Poznajemy ją jako dobrze wychowaną żonę milionera, która prowadzi poukładane życie. Tym bardziej jej przemiana w bestię jest dość niewiarygodna. Czyżby Hannah stała się Billim ? Jej ojcem? Choć na każdej stronie książki się bardzo tego boi ? Jednak nie tylko to razi w oczy. Czytelnicy, którzy sięgną po tę książkę szybko się zorientują, że przemiana naszej głównej bohaterki jest nieudana - to tak jak by z kopciuszka zrobić femme fatale.

Jednak pomimo tego, że nasza pierwszoplanowa postać nie należy do najbardziej wiarygodnych, postanowiłam czytać dalej. Udało mi się przebrnąć przez sceny erotyczne, przy których zapłonęły mi policzki ( chociaż to nie było "50 twarzy Graya"), udało mi się przebrnąć przez środek książki, który jak dla mnie był napisany ręką zupełnie innego autora. I tu na chwilkę przystanę. To co się stało w połowie książki było istnym zwrotem akcji. I tu nie chodzi o samą fabułę. Zaczęłam czytać z przeświadczeniem , że mam do czynienia z thrillerem psychologicznym powiem, że na dość wysokim poziomie. A tu nagle znalazłam się w scenerii rodem z horroru klasy gore. Flaki latają w powietrzu, ludzie uciekają i zmieniają tożsamości. Z jednej strony taki przeskok był fantastyczny a z drugiej dość nierealny. Ja akurat jestem fanką drastycznych i mocnych scen, które nie pozwalają się oderwać od lektury ale czytelnik o słabszych nerwach może się poddać .

Książka jest tak naładowana zwrotami akcji, że nie sposób się od niej oderwać. Chociaż moja koleżanka, która podzieliła się ze mną wrażeniami z lektury powiedziała, że nie mogła za tym wszystkim nadążyć. Ja osobiście muszę zarzucić autorowi tylko jedno : że zabił postać Blacka. Z super-tajemniczej i ekstra-fajnej osoby stał się po prostu zwykłym szarym obywatelem. Szkoda. Bo szczerze powiedziawszy spodziewałam się go spotkać w kontynuacji.

Nie straciłam czasu przy tej książce. Mało tego cieszę się , że ją przeczytałam. Miałam bardzo miło spędzony wieczór. Polecam