"Labirynt strachu. Tom II" Beata Nowosielska

Jednym z największych wyróżnień dla bloga (i również blogera) jest propozycja patronatu medialnego. Tym razem wydawnictwo Novae Res postawiło na mnie. Kilka tygodni temu zaproponowano mi objęcie patronatem najnowszą książkę Beaty Nowosielskiej "Labirynt strachu. Tom II". Muszę przyznać, że dość długo się wahałam czy podjąć się tej współpracy. Po pierwsze część pierwszą Labiryntu, oceniłam dość nisko więc co jeśli kontynuacja również nie spełni moich oczekiwań? Ciężko jest krytykować dzieło wydane pod własnym patronatem, a musicie wiedzieć że decydując się na tę formę promocji i wydawnictwo i bloger działają w ciemno. Jednak ciężko  doszczętnie "zniszczyć" książkę, którą firmuje nasze logo. Po drugie nie wiem czy mój blog jest już gotowy na "patronowanie", ciągle zdobywam zaufanie czytelników, doskonalę się i dopiero uczę korzystać z potencjału mediów społecznościowych. Jednak po rozważeniu plusów i minusów postanowiłam zaryzykować. W końcu opiniując Labirynt Strachu vol. 1 obiecałam, że dam autorce kolejną szansę, więc dlaczego nie zacząć z grubej rury? A po drugie lubię thrillery, horrory i wszelkiego rodzaju baśniowe fantasy więc klimat książki jak najbardziej pasuje do mojego bloga. Więc zaczynajmy. 

Rok po traumatycznych wydarzeniach w siedlisku, Marek natrafia na znajomo brzmiące ogłoszenie w gazecie. Kolejny raz ktoś chce wynająć dom w zamian za posprzątanie ogrodu. Sara wraz z Witkiem postanawiają sprawdzić czy ktoś nie uległ urokowi miejsca i nie wybrał się tam na pozornie beztroski urlop.Kiedy przyjaciele docierają na miejsce, okazuje się, że w siedlisku wciąż dzieją się dziwne rzeczy. Na podwórku stoi samochód na zagranicznych numerach rejestracyjnych a w domu, otoczony wyrysowanym kredą pentagramem, kiwa się mężczyzna. W jednej z szafek Sara odnajduje dokumenty potwierdzające, że domek wynajęła czteroosobowa rodzina. Jednak oprócz dziwnie zachowującego się obcokrajowca, lokum stoi puste. Czy uda się uratować członków zaginionej rodziny? Co tak naprawdę dzieje się w tym pełnym zagadek miejscu?

W jednym z wywiadów Beata Nowosielska przyznała, że od najmłodszych lat fascynowały ją horrory i thrillery. Wraz z przyjaciółką obejrzała chyba wszystkie ówcześnie dostępne na rynku filmy grozy. Pisząc swoje powieści czerpała inspirację od takich mistrzów jak Stephen King, Graham Masterton czy Dean Koontz. Muszę przyznać, że troszkę się bałam. Pisarzom, którzy otwarcie przyznają, kto jest ich wzorem, często brak pomysłów i zamiast napisać coś oryginalnego kopiują cudze . W tym wypadku moje obawy były nieuzasadnione. Choć oczywiście czuć tutaj nutkę mistycyzmu znaną z powieści angielskiego pisarza czy fascynację legendami i baśniami typową dla prozy jego amerykańskiego kolegi, tak całość jest niestandardowym i pomysłowym dziełem. Zdecydowanie nie jest to żadna kopia. Tym razem autorka postanowiła odejść od konwencji typowego, krwawego horroru na rzecz thrillera z nutką powieści przygodowej rodem z Indiany Jonesa. Kiedy w tomie pierwszym trup słał się gęsto, tak tutaj mamy do czynienia z bardziej zagadkową fabułą, poszukiwaniami i suspensem.  Nadal czuć klimat grozy jednak jest on dawkowany i nieco bardziej subtelny. Nie ma tutaj flaków, wieszania ludzi czy krwiożerczych bestii. Całość jest utrzymana w klimacie Blair Witch Project, gdzie strach nie jest efektem działań sił nadprzyrodzonych tylko tkwi w naszych umysłach. Boimy się tego co wiemy, sił które znamy i osób, które mogą stanąć na naszej drodze. W odróżnieniu od pierwszego tomu, tutaj to człowiek jest przedmiotem naszych zainteresowań a duchy sprowadzone są do roli nieszkodliwych poltergeistów. Pod koniec książki, po dotarciu do punktu kulminacyjnego, zrobiło się sensacyjnie, rodem z zabawy w policjantów i złodziei. Troszkę zabrakło mi tego "horroru", klimatu gore, z którym miałam do czynienia w pierwszej części. Tutaj autorka bardziej skupiła się na warstwie obyczajowej, czego mi wcześniej brakowało, magii i sylwetkach naszych bohaterów. Zmniejszyła tempo a działania Sary, Witka i Toma stały się bardziej przemyślane. No i w końcu miałam czas by ich polubić. 

Widać, że oprócz fascynacji thrillerem i literaturą kryminalną, autorka ma szeroką wiedzę na temat rytuałów spirytystycznych, duchów i demonów oraz wszelkiego rodzaju asortymentów związanych z wróżbiarstwem. W książce pojawiają się mieszkające w koronach drzew wiedźmy, portale do innych wymiarów, świetnie zaopatrzony sklep dla wszelkiego rodzaju mediów, karty tarota oraz talizmany. I to właśnie one zwróciły moją uwagę. Czy wiecie, że to w dużej mierze Kościół Katolicki miał wpływ na to, że ludzie przestali z nich korzystać? Zostały uznane za grzeszne a nawet demoniczne, osoby używające ich mocy same skazywały się na potępienie. Autorka przypomina nam czasy kiedy ludzie wierzyli w duchy i naturę. To z ziemi, słońca i gwiazd czerpali moce i siły witalne. Talizmany były niczym dzisiejsze modlitwy. Robiono je z drewna i kamienia, ozdabiano rysunkami. Miały wielką moc, o której potem zapomniano. 
Nowosielska wskrzesza Strażników Ognia i Opiekunów, wzorującą się na starodawnych wierzeniach i praktykach sektę, której celem jest zgromadzenie jak największej potęgi zarówno tej fizycznej jak i metafizycznej, za pomocą złożonych w ofierze osób. Co prawda sama sekta działa jakby w oddaleniu od naszej fabuły , jednak nareszcie mamy czas by dokładniej się jej przyjrzeć, poznać historię i cele. Już nie jest, jak w pierwszym tomie, deus ex machina.  Został tutaj użyty dość utarty schemat walki dobra ze złem, ciemiężycieli z podatnymi na manipulację osobnikami. Jak widać nawet powieść o zabarwieniu kryminalnym, może nieść jakiś morał. W tym przypadku jest to przestroga przed wszelkiego rodzaju zgromadzeniami, fałszywymi religiami, charyzmatycznymi przywódcami, którzy tylko czyhają na nasze pieniądze, zdrowie bądź też duszę. 

Bardzo podobały mi się sylwetki kobiece stworzone przez autorkę. I nie chodzi tutaj o samą Sarę, która wydoroślała, nauczyła się nowych rzeczy i (choć nadal brakuje jej wiary we własne możliwości) stała się naprawdę potężnym medium. Również Leila, narzeczona Toma, jest postacią niezwykle silną, oryginalną i potrafiącą postawić na swoim. Lubię książki, w których to kobiety noszą spodnie. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że bohaterowie męscy są mdli i do niczego. Nic podobnego. Witek okazał się prawdziwym przyjacielem, dobrodusznym inteligentem z głową pełną pomysłów a Tom to postać chimeryczna, istny Joker, osoba o tysiącu masek, którą nie sposób jest do końca poznać. Rozmywa się jak dym i nawet doświadczenia obcujących z nim towarzyszy nie wnoszą nic do naszego systemu poznawczego. 

"Labirynt strachu. Tom II" jest kontynuacją, która na głowę bije debiut literacki. Choć zachowany został mroczny klimat, to autorka odeszła od konwencji horroru, nadając powieści bardziej przygodowy/kryminalny wymiar. Dzięki temu książka nabrała głębi, a warstwa obyczajowa sprawiła, że bohaterowie stali się nam bliżsi i możliwe było nawiązanie z nimi więzi. Zakończenie sugeruje, a nawet zmusza czytelnika do uwierzenia, że szykuje się kolejna część. Sporo spraw pozostało nierozwiązanych a wręcz przeciwnie, cała przygoda się dopiero rozpoczyna. I ja się bardzo ciesze, że mogę wziąć w niej udział. To mój pierwszy patronat i uważam go za bardzo udany. Mogę z dumą powiedzieć, że moje logo zdobi okładkę całkiem przyzwoitej powieści. A w kolejnych tomach będzie jeszcze lepiej. Tego autorce życzę. Polecam.


Tytuł : "Labirynt strachu. Tom II"
Autor : Beata Nowosielska
Wydawnictwo : Novae Res
Data wydania : 2018
Liczba stron : 296



Za możliwość objęcia patronatem bardzo dziękuję wydawnictwu : 


https://novaeres.pl/
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger