sobota, 25 lutego 2017

"Czy miałaś kiedyś rodzinę?" Bill Clegg

 Tytuł : "Czy miałaś kiedyś rodzinę?"
Autor : Bill Clegg
Wydawnictwo : W.A.B
Rok wydania : 2016
Liczba stron : Did you ever have a family?




 Łączenie kropek




Jest to książka z rodzaju tych, które bardzo szybko wylądują na półce z przecenami, ewentualnie skończą jako dodatek do gazet. Nie do końca udane, jednak nie tragicznie złe. Typowa powieść do czytania w kuchni podczas przygotowywania obiadu. Nie wymaga od nas zżycia się z bohaterami, z którymi praktycznie nie czujemy żadnej więzi. Jeśli wpadnie wam w ręce można przeczytać, jednak nie wybierajcie się specjalnie do księgarni. Jednak muszę zaznaczyć, że jest to moja własna opinia, z którą z pewnością ( patrząc po komentarzach i recenzjach ) nie zgodzi się większość czytelników.

Na kilka dni przed ślubem córki w domu June gdzie miało się odbyć przyjęcie weselne wybucha pożar. W płomieniach giną państwo młodzi, były mąż June oraz jej obecny partner Luke. Kobieta jednej nocy traci całą rodzinę i dobytek. Zrozpaczona wsiada w samochód i udaje się nad morze by zamieszkać w pensjonacie.
Wszyscy, włącznie z policją, o podpalenie oskarżają Luka, który był już karany i siedział w więzieniu. Lydia, matka Luka, jest jednak innego zdania. Po co mężczyzna miałby podpalać dom w którym mieszkał i w tak wyrafinowany sposób popełnić samobójstwo? Wydaje jej się podejrzane, że jedynie June udało się cało wyjść z tej tragedii. Opłakując syna, dostaje telefon od nieznajomego mężczyzny, który oferuje jej wielkie pieniądze.

Nie do końca zrozumiałam co autor chciał nam przekazać opowiadając tę całą historię. Z początku wszystko zapowiadało się pięknie. Dochodzi do tragedii , jedyna ocalała wyrusza w podróż by zmierzyć się ze swoim cierpieniem. Pomyślałam sobie : będzie to co lubię, dramat psychologiczny. Jednak każdy kolejny rozdział mnie rozczarowywał. Mnogość narratorów to największy mankament tej książki. Przez jedna trzecią powieści zapoznawałam się z coraz to nowymi postaciami. June, Lydia, Luke, pan dzwoniący, cała jego rodzina, właścicielki pensjonatu. Każdy miał w tej historii coś do dodania. Ale czy naprawdę niespełna 320 stron wystarczy by to wszystko pomieścić? Dlaczego autor zamiast skupić się na ofiarach tragedii wprowadził zupełnie nowych bohaterów, którzy nic do naszej fabuł nie wnoszą? Szczególnie nie zrozumiałam wątku dwóch lesbijek, właścicielek nadmorskiego pensjonatu. Ich historia jest opisana bardzo szczegółowo i zajmuje dość sporą część książki. Ale co one miały wspólnego z June, która tylko u nich mieszkała czy z pożarem? Lubię jak powieści zbudowane są pudełkowo lub składają się z pozornie nie mających wspólnego mianownika opowiadań, jednak tylko i wyłącznie gdy na końcu powieści ten wspólny mianownik zostanie w końcu znaleziony. Tutaj miałam wrażenie, że autor specjalnie dopisywał niektóre fragmenty czy historie. Powodem tego mogło być nie radzenie sobie z postacią June- w końcu jak długo można pisać o cierpieniach kogoś kto stracił całą rodzinę lub też wydawca dał mu konieczny limit stron do druku. 

Chociaż się starałam nie czułam żadnego połączenia z naszymi głównymi bohaterami. Historia jest tragiczna jednak mną nie wstrząsnęła. Może wpływ na to miała narracja. Rozdziały są krótkie, dlatego spodziewałam się, że będę mieć do czynienia z narracją w trzeciej osobie. Tymczasem na każdej stronie poznaję punkt widzenia kogoś innego lub narracja prowadzona jest bezpośrednio przez narratora. Również porządek rozmieszczenia rozdziałów pozostawia dużo do życzenia. Mnie osobiście najbardziej interesowały losy June, Lydii i Luka, jednak by czytać tylko ich historie musiałabym przeskakiwać po kilka rozdziałów. To było jak zabawa w łączenie kropek. Niestety dzieckiem już nie jestem i mnie to nie bawiło. 

Niestety książka mnie nie wciągnęła. Owszem czytanie poszło mi niezwykle gładko, całość zajęła mi niespełna trzy godziny jednak książka nie wywołała zamierzonego efektu. Coś co miała mną wstrząsnąć , wycisnąć łzy z oczu, jak mi się często zdarza w przypadku książek o podobnej tematyce, odebrałam jako kolejny dramat na mojej drodze. Autorowi niestety nie udało się zawładnąć ani moich umysłem ani moim sercem. Bohaterom nie udało się zrobić na mnie wrażenia, a sama fabuła od pewnego momentu zaczęła się bardzo przewidywalna.