"Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów" Krystal Sutherland

"Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów" okazała się nie do końca tym czego się po niej spodziewałam. Oczekiwałam  współczesnej powieści psychologiczno-obyczajowej, której głównym tematem będą choroby psychiczne a dostałam opowieść o rodzinie przypominającej filmową rodzinę Adamsów. I wiecie co jest najbardziej zaskakujące? Naprawdę mi się to spodobało. Autorka w zaskakujący, niekonwencjonalny, po prostu "inny" sposób opowiedziała historię dwójki przyjaciół, nie zapominając jednak o głównym wątku powieści, którym było zdrowie psychiczne. Jest to zdecydowanie wzruszająca i przezabawna powieść new adult o depresji i lęku oraz o tym, jak stawiać im czoła.

Rodzina Esther, od momentu kiedy dziadek dziewczyny spotkał Pana Śmierć, jest prześladowana przez fobie. Ojciec Esther cierpi na agorafobię. Choroba ta zmusiła go do zabarykadowania się w piwnicy, gdzie żyjeod ostatnich 6 lat. Matka dziewczyny jest święcie przekonana, że jej dom jest nawiedzony a nad bliskimi ciąży widmo nieustającego pecha. Eugene, brat Esther, przeraźliwie boi się ciemności  i w związku z tym w ich domu zawsze palą się wszystkie światła, włączniki elektryczności są zasłonięte taśmą samoprzylepną by ktoś niechcący ich nie wyłączył. Posiadłość
stała się smutnym muzeum pełnym świeczek.
Tylko Esther do tej pory jeszcze nie odkryła co napawa ją lękiem. Stworzyła jednak listę, na której wypisała 50 rzeczy, które mogą się stać potencjalnymi fobiami. Pewnego dnia wpadła na kogoś, kto oferuje jej pomoc w walce z jej strachami. 

Muszę przyznać, że rzadko kiedy mam taki mętlik w głowie tuż po przeczytaniu książki. Sam gatunek do którego należy  czyli new adult/literatura młodzieżowa jest dość pojemnym workiem do którego można wrzucić praktycznie wszystko. Po przeczytaniu paru recenzji oraz notki wydawcy myślałam, że "Prawie ostateczna..." jest powieścią obyczajową dla młodszych czytelników. Jednak
wraz z rozwojem fabuły zaczęłam zmieniać zdanie. Jest to książka bajkowa, z pogranicza realizmu magicznego gdzie nawet śmierć została spersonifikowana. Niesamowite kreacje bohaterów oraz ich fobie sprawiają, że czytelnik ma wrażenie, że został żywcem przeniesiony do jednego z filmów Tima Burtona- zresztą uważam, że opowieść ta jest doskonałym pomysłem na scenariusz. 
Choć pojawiają się tutaj elementy nadprzyrodzone jak na przykład wyżej wymieniony Pan Śmierć, duchy oraz klątwy to zazwyczaj są one wytworem wyobraźni głównych bohaterów. Wydawać by się mogło, że wszystkie elementy fantastyczne to twory stworzone w psychice naszych głównych bohaterów i to właśnie z nimi będziemy walczyć. 
Jednak to nie tylko lęki i fobie nękające naszych bohaterów tworzą klimat książki. Wpływ na niego ma również miejsce osadzenia akcji powieści a jest nim małe amerykańskie miasteczko u brzegu oceanu. Znajduje się tutaj opuszczony szpital psychiatryczny, urwiste klify oraz mnóstwo innych lokalizacji typowo związanych ze strachem, które znamy z amerykańskich horrorów. Z początku zastanawiałam się czemu działania naszych bohaterów (często niebezpieczne a momentami bezmyślne) w większości nie ściągają policji (zdarzyło się tak raz). Czyżby całe miasteczko było wyludnione? Czy po prostu ludzie w dzisiejszych czasach mają klapki na oczach i interesuje ich tylko własne życie? Patrząc na sylwetki rodziców naszych głównych bohaterów można śmiało podpisać się pod tym stwierdzeniem. 

Podziwiam autorkę za to, że udało jej się stworzyć grupę nieszablonowych i niesamowicie barwnych postaci choć część z nich zapewne uznacie za przerysowane czy wręcz groteskowe, bardziej filmowe niż książkowe. Ja odniosłam wrażenie, że nasze postaci, choć same stworzone na czystej kartce papieru, dodatkowo nosiły kostiumy i swoistą charakteryzację. Esther znana była z tego, że lubiła przebieranki. Bała się śmierci dlatego codziennie zakładała nowy kostium, żeby nie zostać rozpoznaną. Jonah chciał w życiu zostać aktorem lecz póki co był znającym się na charakteryzacji złodziejem. Pod maską przyjaciela potrafił obrobić Ci kieszenie. Jednak to właśnie ta postać była trzonem całej książki a jej metamorfoza poruszyła mną do głębi. No i oczywiście Hephzibah- dziewczynka, która nie chciała mówić. Takich postaci, kolorowych indywidualistów, mamy tutaj mnóstwo, praktycznie na każdej stronie odkrywamy coś nowego. Choć wszystkich bohaterów można spokojnie wrzucić do jednego worka z napisem "szaleńcy" to uwielbiałam ich właśnie ze względu na fakt, że byli od siebie aż tak różni. Wszyscy przeżywali takie "podróże" emocjonalne, że moje serce po prostu pękało z rozpaczy. Autorce udało się sprawić, że zaczęłam traktować fikcyjnych bohaterów jak przyjaciół w realnym życiu, a wierzcie mi zdarza się to niezwykle rzadko. 
Zawsze jak mam do czynienia z literaturą młodzieżową to boję się jednego : przytłaczającego fabułę i
dziecinnego romansu. Tutaj praktycznie od samego początku wiemy, że dwoje naszych głównych bohaterów ma się ku sobie jednak ich miłość nie zdominowała fabuły. Było to uczucie urocze i doskonale zgrane z czasem,romans wręcz doskonały, inni autorzy mogę się uczyć od Pani Sutherland.

Nie da się ukryć, że głównym tematem naszej powieści są problemy natury psychologicznej. Autorka w fenomenalny sposób wplata ich wątki w fabułę, jednak nie czyni tego w sposób przytłaczający i dominujący. Choroba psychiczna czy różnego rodzaju fobie nie są jedynymi cechami, które definiują naszych bohaterów, nie mamy też tutaj do czynienia z jedną osobą, która cierpi w samotności. Takie podejście do rozwiązywania złożonych problemów jest potrzebne w dzisiejszej literaturze new adult. Książki te muszą uświadamiać czytelnikom istnienie problemu i fakt, że nie są sami, zawsze jest ktoś kto pomoże im uporać się z nieszczęściem. Osoby potrzebujące wsparcia muszą nauczyć się korzystać z pomocy innych, nie wstydzić się chwycić pomocnej dłoni. Zamknięcie się w sobie jest najgorszym co może im się przytrafić. Rzadko zdarza się znaleźć książkę poświęconą tylu różnym zaburzeniom lękowym, depresji i uzależnieniu jaką jest "Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów". Czytając tę powieść zaczynamy myśleć o własnych lękach i o tym, że autorka daje nam nadzieję na wyleczenie się z naszych małych, codziennych fobii. 

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się dostać takiego emocjonalnego kopniaka. Jest to zdecydowanie uzależniająca i zapadająca w pamięć historia o walce z demonami, która pokazuje że jedną z najważniejszych wartości w życiu jest zdolność do samoakceptacji i pokochania własnego "ja". Polecam ją wszystkim i każdemu z osobna. Nie bójcie się walczyć z własnymi koszmarami. 

Tytuł : "Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów"
Autor : Krystal Sutherland
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania : 14 marca 2018
Liczba stron : 320
Tytuł oryginału : A Semi-Difinitive List Of Worst Nightmares


https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger