"Fandom" Anna Day

     Myślę, że każdy czytelnik lub wielbiciel filmów, choć raz marzył o tym, by w jakiś magiczny sposób zostać przeniesionym do świata fantazji, świata ulubionych bohaterów. Nie chcielibyście poznać Bilbo? Lub wraz z Aragornem przemierzać bezdroża Rohanu? A może po prostu usiąść na ławeczce obok Forresta Gumpa? Oczywiście są to marzenia, które mogą się ziścić tylko w książkach. Jedną z nich jest "Fandom". Tytuł książki oznacza "społeczność fanów" więc jeśli się do jakiejś zaliczacie to myślę, że pozycja ta może być właśnie dla was.  Zapraszam do świata "Fandom".

 Violet i jej szkolni przyjaciele są fanami powieści "Taniec na szubienicy", której akcja rozgrywa się w przyszłości. Rozwój technologiczny sprawił, że ludzkość została podzielona na bogatych, udoskonalonych genetycznie Genuli i zepchniętych na margines społeczeństwa Niedosków. Genule żyją w podmiejskich, strzeżonych enklawach, gdzie wstęp mają tylko Ci z Niedosków, którzy zdecydowali się im służyć.
Pewnego dnia Violet wraz z przyjaciółmi odwiedza londyński Comic on. Nieoczekiwanie zostają
przeniesieni wprost w fikcyjny świat powieści gdzie zostają uwięzieni. Na domiar złego główna bohaterka "Tańca na szubienicy" umiera i Violet musi wcielić się w jej rolę by otrzymać szansę powrotu do domu. Czy dziewczynka będzie musiała "zatańczyć na szubienicy" by ocalić przyjaciół?

Muszę przyznać, że pomysł na fabułę był naprawdę nowatorski i miał duży potencjał jednak już od pierwszego rozdziału wiedziałam, że będę mieć z tą książką problem. Serce mówiło jedno a rozum drugie.  Akcja powieści rozpoczyna się lekcją szkolną, kiedy zadaniem uczniów jest opowiedzenie o swojej ulubionej książce. Jest nią oczywiście "Taniec na szubienicy", powieść która niedawno została zekranizowana. Kiedy Violet, choć stremowana,  zaczyna swoją opowieść od razu możemy zauważyć, że jest nią zafascynowana. Dopiero później zwróciłam uwagę na fakt, że cały pierwszy rozdział jest tak naprawdę jednym wielkim spojlerem. Autorka słowami naszej głównej bohaterki opowiedziała co krok po kroku ma się wydarzyć w książce. Co prawda po przeniesieniu do innej rzeczywistości nasi bohaterowie będą mieć wpływ na wydarzenia, jednak ogólny zarys fabuły został nam z góry narzucony. Jeszcze nie zdarzyło mi się czytać książki, która się "samozespojlerowała". Dopóki świat wykreowany przez autorkę był dla mnie nowością, dopóki zajęta byłam poznawaniem naszych bohaterów, czytanie książki sprawiało mi wielką przyjemność. Niestety gdzieś w połowie zdałam sobie sprawę, że głównym zajęciem naszych postaci było analizowanie książki i scenariusza filmowego oraz planowanie następnych kroków. O wiele lepiej by było gdyby autorka dała swoim bohaterom więcej samodzielności, pozwoliła akcji toczyć się własnym tempem, mniej mówić a więcej robić. Na domiar złego, ciągle mnie zastanawiało dlaczego, pomimo wylądowania w świecie fikcji literackiej, nasza bohaterka wszystko porównuje z filmem a nie książką. Czy mam zacząć gratulować reżyserowi faktu, że wiernie się trzymał fabuły, czy po prostu scenariusz jest łatwiejszy do ogarnięcia? Pomimo paru zwrotów akcji oraz mało zaskakujących niespodzianek, nadal nie jestem do końca przekonana. Po otwartym zakończeniu, którego w mojej opinii tak jakby w ogóle nie było, mogę się spodziewać, że planowane są kolejne tomy. Może tam autorka podejmie się lepszego wykorzystania potencjału "Fandomu"?

Skupmy się teraz na naszych głównych bohaterach. Jeśli fabuła zawodzi to jedyne co ją może uratować to właśnie oni. Choć poszczególne postaci, jeśli oceniać je osobno, dało się polubić i na pewno reprezentowały cechy, których poszukuję w ludziach, to jako grupa przyjaciół były niewiarygodne i niedopasowane, wręcz fałszywe. Mowa tutaj o Violet, Alice i Katie. Czasem miałam wrażenie, że znowu znalazłam się w przedszkolu gdzie jedną z najpopularniejszych rozrywek jest obrażanie i obgadywanie innych. Alice podśmiewywała się z Violet za niedawno zdobytą popularność, a ta w odwecie kpiła z jej wyglądu i wrażliwości. Rozumiem, że "kto się czubi to się lubi" jednak pewne zachowania przestają być odpowiednie kiedy wkraczamy w wiek późno szkolny. To co przedstawiła autorka na pewno nie można nazwać przyjaźnią, przynajmniej ja mam nadzieję, że nikt z moich przyjaciół nie wyśmiewa mnie przy kieliszku czy herbatce.  
A żeby były mało to na deser dostajemy jeszcze brata naszej głównej bohaterki, który pomimo swoich 14 lat, zachowuje się jak osoba o dziesięć lat młodsza. Jest irytujący, upierdliwy i snuje się jak przysłowiowy "wiatr po gaciach", ja sama czasem czułam się jak opiekunka do dziecka, a to ostatnie uczucie na które mam ochotę w przypadku lektury. Dość mi dwójki dzieci w domu. 

Więc podsumujmy, fabuła zawiodła, bohaterowie również. Co więc sprawiało, że czytałam dalej? Pomimo błędów i "baboli" nadal byłam zafascynowana samym pomysłem . Z jednej strony straszny a z drugiej zabawny, był  dla mnie fakt że naszym bohaterom przez przypadek udało się uśmiercić główną bohaterkę powieści. Czy to jakiś żart? No bo wyobraźcie sobie, że przez was ginie Frodo albo Harry Potter? Przecież to jest niewyobrażalne. Chciałam doczytać do końca i zobaczyć jak Violet poradzi sobie w całym tym galimatiasie. 

Zapowiadało się interesująco i oryginalnie jednak niestety zabrakło dobrego wykonania. Świat "Fandom" jest niezwykle ubogi, jego budowa niedbała podobnie jak charakterystyka bohaterów, którym zabrakło wielowymiarowości. Książka z gatunku new adult powinna działać na wyobraźnię nastolatków, być kolorowa, pełna akcji i jej zwrotów. Tego tutaj zabrakło, nastąpił przerost formy nad treścią. Żałują, że autorce nie udało się wykorzystać w pełni swojego własnego pomysłu. W pewnym momencie ten dystopijny świat zaczął połykać własny ogon, zaczęłam zauważać jego stereotypowość i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że już to gdzieś widziałam, może w "Igrzyskach śmierci" skoro nawet główni bohaterowie często o nich wspominają? 

Pomimo mojej opinii, uważam że znajdzie się spore grono czytelników, których ta powieść zachwyci, wystarczy zresztą poczytać inne recenzje. Nadal uważam, że sama koncepcja książki jest genialna, przenieść się w świat fikcji literackiej i znaleźć sposób na jednoczesne ruszenie fabuły do przodu i powrót do rzeczywistości. To kupiłam w ciemno. Zabrakło mi tylko dopracowania szczegółów, pewnej dbałości o detale, większej pomysłowości i odtrącenia stereotypów. Jednak ciągle jest szansa. Autorka nie zamknęła ostatecznie furtki, jest jeszcze czas by wszystko naprawić i zrobić z "Fandom" powieść o której będą rozmawiać nastolatkowie nie tylko dziś ale i za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat .Sięgnę po kolejny tom by zobaczyć czy się udało.


Tytuł : "Fandom"
Autor : Anna Day
Wydawnictwo : Jaguar
Liczba stron : 418
Data wydania : 11 kwietnia 2018
Tytuł oryginału : Fandom


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
http://wydawnictwo-jaguar.pl/



Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger