"Wredne igraszki" Sally Thorne

     "Od nienawiści do miłości" to temat dość oklepany, szczególnie w kinie. Wszyscy znamy słodkie komedie romantyczne z Jennifer Lopez czy genialny"Poradnik pozytywnego myślenia" z Jennifer Lawrence (jeśli nie oglądaliście to musicie nadrobić zaległości). Dziś był mój pierwszy raz, kiedy sięgnęłam po romans biurowy z wątkiem hate-love, pod postacią książki. Otworzyłam, przeczytałam parę pierwszych stron i co? I, podobnie jak tysiące czytelników na świecie, zostałam wciągnięta bez reszty. Choć Sally Thorne bazuje na znanych nam schematach i motywach, to sposób w jaki napisała tę powieść jest po prostu majstersztykiem. "Wredne igraszki" to doskonały sposób na trening mięśni brzucha, gdyż nie sposób powstrzymać się od śmiechu. 

Lucy Hatton spotyka się z Joshem Templemanem w momencie kiedy firmy, w których pracują, dokonują fuzji by uniknąć finansowej ruiny. Oboje są asystentami wykonawczymi właścicieli  wydawnictwa "Bexley&Gamin" i nienawidzą się od "pierwszego wejrzenia". Lucy i Josh są przeciwieństwami pod każdym względem. Podczas gdy Lucy jest słodka, zabawna i ekscentryczna, Josh jest zrzędliwy i cyniczny. W momencie kiedy na horyzoncie pojawia się możliwość awansu, jednak stanowisko jest tylko jedno, oboje postanawiają o nie zawalczyć. Zaczyna się wojna, w której
dwójka rywali nie zamierza ustąpić pola. Spędzając ze sobą dużo czasu młodzi ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z chemii, która jest między nimi. Czy tym razem miłość pokona nienawiść? Czy to tylko kolejna gra, w pełnej potyczek wojnie?

Sięgając po tego typu książkę czytelnik liczy na jedno : dobrą zabawę. Nie nastawiamy się na ambitną fabułę, gdyż doskonale zdajemy sobie sprawę, że romans "w miejscu pracy" (chodzi oczywiście o książkę :) musi być lekki, łatwy i przyjemny, gdyż skierowany jest do odbiorców, którzy właśnie od tej pracy chcą odpocząć. I tutaj autorka spisała się doskonale. Nie dość, że nasza para głównych bohaterów była niezwykle zabawna i czarująca, to dialogi pomiędzy nimi wprost zwalały z nóg. To z pewnością jedna z tych książek, od których nie potrafimy się oderwać gdyż jak najszybciej chcemy się dowiedzieć kto wygrał grę lub jak rozwinął się ich związek. Uwielbiałam
patrzeć jak Lucy i Josh się przekomarzają i nie potrafią się powstrzymać od złośliwości. Sprawili, że praktycznie cały czas miałam uśmiech na ustach. Rodzące się pomiędzy nimi uczucie było naturalne a napięcie seksualne pomiędzy nimi tak intensywne, że nie powstydziłby się go niejeden erotyk. Cały czas siedziałam w napięciu wprost nie mogąc się doczekać punktu kulminacyjnego. Spodziewałam się wybuchu bomby i muszę przyznać, że autorka mnie nie zawiodła. W tej książce wszystko działo się z taką intensywnością, że nawet teraz, kilka godzin po przeczytaniu książki, nadal jestem podekscytowana. Jak na debiut literacki takie poruszenie czytelnikiem jest nie lada wyczynem. 

Żeby życie miało smaczek a książka zadowolonych czytelników to autor musi zadbać żeby nasi bohaterowie, z którymi bądź co bądź spędzimy długie godziny, byli nieszablonowi i ciekawi. Szczególnie ważne jest to w przypadku komedii. Tym razem Sally Thorne postawiła na zasadę kontrastu i opozycji, i stworzyła bohaterów z dwóch różnych biegunów. A wiadomo przeciwności się przyciągają jak magnesy. Nasza główna bohaterka, a zarazem jedyna narratorka, Lucy to przeurocza, słodka, rozważna i niesamowicie zabawna osóbka, którą większość czytelników pokocha od pierwszego "przeczytania". Josh na początku był dla mnie zagadką a moje uczucia do niego przechodziły stopniową metamorfozę. To typ człowieka aroganckiego, po części okrutnego, który wie czego chce i nie zamierza się poddawać w swoich dążeniach. Ta pozornie nie pasująca do siebie para sprawiła, że ich gry były czystą rozrywką nie tylko dla nich, również i dla mnie. I podobnie jak oni, strasznie się wciągnęłam i przewracając kartki zastanawiałam się "co jeszcze wymyśli autorka". 

Odbiorcami tej książki są w większości dorośli ludzie, młode dopiero zaczynające karierę kobiety lub szukające rozrywki studentki. Pewnikiem jest, że to osoby, które mają obowiązki, pracę, która wymaga profesjonalizmu i odpowiedzialności. Po takim ciężkim dniu w biurze czy na uczelni jedyne czego chcemy to odpocząć. A doskonałym sposobem na odpoczynek jest poczytanie o ludziach, którzy choć dorośli nadal potrafią zachowywać się jak dzieci. Ich podchody i wzajemne złośliwości są infantylne. Przeglądanie dzienników, obgadywanie za plecami, podkładanie różnego rodzaju świń bardziej pasuje do przedszkolaków. Jednak czy i wam nie zdarzyło się czasem pomyśleć co byście zrobili tej wrednej Ance z działu obok? Lub jak można by ośmieszyć tego wazeliniarza Tomka? I
choć zdrowy rozsądek sprawia, że spokojnie zaciskacie usta to fakt, że istnieje ktoś, chociażby tylko w książce, który jest w stanie urzeczywistnić wasze pragnienia, sprawia że czujecie się lepiej. Ja osobiście wyciągnęłam sporo satysfakcji z tej książki, pomogła zaspokoić moje zwierzęce instynkty. Jedyne czego żałuję to fakt, że napisana została jedynie z perspektywy Lucy. Zabrakło mi troszkę punktu widzenia Josha, a szkoda bo to interesujący facet. No i żałuję, że "gry biurowe" tak szybko się skończyły. 

Krótko mówiąc mamy tutaj wszystko czego można oczekiwać od romansu a na dokładkę wszystko okraszone jest dużą dawką humoru i optymizmu. Czułam się wprost oszołomiona szczęściem czytając tę książkę i robiłam wszystko by została ze mną jak najdłużej. Smutna prawda w przypadku tak dobrych debiutów jest taka, że szybko się kończą i nie ma innej możliwości jak przeczytać jeszcze raz lub czekać na kolejną książkę. Ja czekam z niecierpliwością a do tej pozycji na pewno kiedyś wrócę. Znakomicie poprawia humor i relaksuje. Polecam.

Tytuł : "Wredne igraszki"
Autor : Sally Thorne
Wydawnictwo : Rebis
Data wydania : 5 czerwca 2018
Liczba stron : 480
Tytuł oryginału : The Hating Game

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
https://www.rebis.com.pl/
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger