"Życie bez Ciebie" Katie Marsh

     "Życie bez Ciebie" to typowy przykład literatury obyczajowej i równocześnie książka jakiej możemy się spodziewać po cyklu "Kobiety to czytają". Cykl ten skierowany jest do tych czytelniczek, które gustują w prostych, życiowych historiach, często wyciskających łzy z oczu. I taka właśnie jest ta książka. Katie Marsh postawiła na klasykę gatunku i temat, który zawsze będzie współczesny : konflikt w rodzinie połączony z nieuleczalną chorobą. To zawsze trafi do czytelników, gdyż każdy z nas znajdzie podobne przykłady we własnej rodzinie, dlatego książka może nam się wydać bliska, skierowana do zwykłego czytelnika, który w każdej chwili może doświadczyć tego samego. Pomimo, że mało odkrywcza nadal wzbudza emocje, a fakt że napisana jest dobrym stylem sprawia, że zyska sobie grono fanek. 

Pozostały ostatnie minuty do momentu kiedy Zoe musi zejść na dół i stanąć przed ołtarzem by wypowiedzieć słowa przysięgi małżeńskiej.Jej narzeczony Jamie wraz z całą rodziną i ponad setką zaproszonych gości już czeka w Kościele. Szykując się do zejścia młoda kobieta odbiera telefon od przyjaciółki swojej matki, która prosi ją o pomoc. Matka Zoe została aresztowana i osadzona w celi z powodu kradzieży. Choć dziewczyna od lat nie kontaktowała się z rodzicielką, rzuca wszystko i w sukni ślubnej kieruje się na komisariat. 
Już na miejscu okazuje się, że Gina, nie jest tą samą osobą co jeszcze kilkanaście lat temu. Cierpi na poważne zaburzenia psychiczne i zaniki pamięci, które sprawiają, że ona sama staje się zagrożeniem
dla otoczenia. Zoe zabiera matkę do domu i czeka na diagnozę, która sprawi że jej życie przewróci się do góry nogami. 

Już nie raz pisałam, że recenzować książki obyczajowe jest trudno, a często jest to wręcz niemożliwe. Są to zazwyczaj powieści, w których fabuła jest mało skomplikowana, zwrotów akcji jest jak na lekarstwo a naszym autorom zależy nie na tym, żebyśmy przeskakiwali z wątku na wątek tylko skupili się na problemach i psychice naszych bohaterów. Dlatego dobry recenzent jest w kropce. Musi wybrać : albo zaryzykować i spojlerować albo ograniczyć się do krótkiej notki z podsumowaniem najważniejszych cech powieści. No oczywiście można jeszcze lać wodę, jednak w tym przypadku zabieg ten byłby raczej groteskowy. Ja postanowiłam troszkę pospojlerować. 
Nasza książka w 90 procentach opowiada o ciężkiej, nieuleczalnej chorobie Alzheimera. Takich powieści było już wiele, i to pisanych z różnych perspektyw, nawet samego dotkniętego tą chorobą człowieka. Tym razem poznajemy Ginę, 56 letnią kobietę, która całe życie poświęciła na wychowanie dwóch córek i choć jej małżeństwo nie należało do szczególnie udanych, parła przez życie z uśmiechem na ustach. Kiedyś czytałam, że pierwsze objawy choroby Alzheimera widoczne są już w początkach 30 roku życia. Człowiek zaczyna zapominać słów, coraz częściej gubi rzeczy. Jednak większość młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, że są to symptomy choroby która naznaczy ich przyszłość, a w gruncie rzeczy ją odbierze. Gina, była młodą kobietą, kobietą wykształconą, która całe życie przepracowała jako organizatorka cudzych zajęć : najpierw organizowała życie swoim córkom, potem pracowała jako sekretarka. Cieszyła się życiem, brała z niego garściami. Takie osoby nie powinny chorować. Właśnie to było w tej książce najsmutniejsze. Gina totalnie nie pasowała do profilu osoby chorującej na Alzheimera, dlatego patrząc jak jej stan się pogarsza czułam niewysłowiony smutek. Niestety, Alzheimer stał się chorobą cywilizacyjną i w dzisiejszych czasach choruje na niego coraz więcej osób. I to osób coraz młodszych. Kiedy zachoruje bliska nam osoba z początku jest to szokiem. Zdajemy sobie sprawę, że nasze życie odmieni się o 180 stopni. To tak jak by w naszym dorosłym życiu pojawiło się małe dziecko, które zamiast dorastać cofa się do okresu niemowlęctwa. Nie każdy jest w stanie temu podołać. Jednak co zrobić? Czy możemy skazać dorosłego człowieka na zamknięcie w domu opieki? Czy mamy do tego prawo? Nawet jeśli jest naszym rodzicem?

"Życie bez Ciebie" to również książka opowiadająca o konfliktach w rodzinie. Poznajemy Ginę i jej męża Alistera. Zakochani od pierwszego wejrzenia, szybko podjęli decyzję o ślubie. Dopiero po latach zdali sobie sprawę, że do siebie nie pasują. On wojskowy, zorganizowany typ, ona po części hipiska, bałaganiara i lubująca się w wieczornych drinkach niezależna kobieta. Czy z tego mogło wyjść coś dobrego? Na dokładkę dochodzą problemy dorastających nastoletnich córek. 
W wyniku jednego nieszczęśliwego zdarzenia Gina i jej córka Zoe przestają się do siebie odzywać. I to na ponad 10 lat. Jednak każdego roku, w każde urodziny Zoe jej matka pisze do niej list, w którym opowiada o swoich uczuciach, przeprasza i błaga o wybaczenie. To właśnie te listy były najmocniejszą stroną całej książki, po prostu chwytały mnie za serce. 

Książka Katie Marsh to smutna opowieść o losach rodziny, którą rozdzielił los i tragiczne wydarzenia z przeszłości, opowieść, którą "pożarłam" w jedno-bardzo emocjonalne-popołudnie. Autorka w cudowny, subtelny i znakomity sposób opisała jedno z najpotężniejszych uczuć na świecie : miłość między matką a córką. Historia opowiadana przez Zoe oraz spisana przez jej rodzicielkę, jest pełna i prowadzi do finału,  w którym poznajemy obie kobiety. Jest to książka o przebaczeniu, dorastaniu oraz o tym jak choroba może podzielić rodzinę a miłość ostatecznie utorować drogę do uzdrowienia napiętych relacji. Koniecznie tego nie przegap.

Tytuł : "Życie bez Ciebie"
Autor : Katie Marsh
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 10 kwietnia 2018
Liczba stron : 416
Tytuł oryginału : A Life Without You

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger