"Bambi" Mons Kallentoft, Marcus Lutteman

     "Bambi" to trzecia książka znakomitego szwedzkiego cyklu o Zacku Herry. Ci co śledzą mój blog dobrze wiedzą, że poprzednie części podbiły moje serce a Mons Kallentoft i Marcus Lutteman znaleźli się w czołówce moich ulubionych skandynawskich pisarzy i zdecydowanie są najlepszym autorskim duetem w gatunku powieści kryminalnych.  Kolejny raz ta dwójka stanęła na wysokości zadania i w moje ręce trafiła naszpikowana akcją powieść. Jeśli lubicie kiedy czytając książkę czujecie się jak w kinie to "Bambi" będzie pozycją dla was. Narkotyki, oszustwa, zemsta i morderstwa, wszystko to co charakteryzuje dobry thriller zostało zebrane pomiędzy tymi dwoma okładkami. 

Kiedy policjanci trafiają na miejsce zbrodni ich oczom ukazuje się z goła surrealistyczny widok. Wygląda na to, że hedonistyczna impreza młodych bogaczy zamieniła się w krwawą jatkę. Kiedy kolejny raz dochodzi do masowego samobójstwa wciąż nie odnaleziono żadnych tropów. Do akcji wkracza Zack Herry, który uważa, że tajemnica samobójstw tkwi w małych różowych tabletkach z Bambim. Choć dotknięty osobistą tragedią detektyw rzuca się w wir śledztwa. 

Trzeci tom cyklu inspirowany jest mitem o łani kerynejskiej, której odnalezienie i schwytanie było trzecią pracą Herkulesa (według niektórych źródeł czwartą). Trzeci tom i trzecie zadanie? Zapowiada się ciekawie. Co prawda upolowane przez greckiego herosa zwierzę uciekło zanim trafiło do menażerii króla Eurysteusza ,jednak sam fakt, że Herkulesowi (bądź też Heraklesowi) udało się dokonać niewykonalnego świadczy o jego sprycie, inteligencji i przebiegłości. Czy Zackowi i tym razem uda się rozwiązać zagadkę? Czy podobnie jak w greckim micie sprawcom uda się uciec? Choć zakończenia wam nie zdradzę to muszę powiedzieć, że droga do niego jest niezwykle długa, wyboista i intensywna. Jak czytam książki dwójki naszych autorów to odnoszę wrażenie, że sam proces twórczy sprawia im wiele przyjemności. Wyobrażam sobie dwóch mężczyzn w sile wieku siedzących przy kawiarnianym stoliku, raczących się dobrą whisky i prześcigających się w wymyślaniu coraz to nowych wątków akcji i coraz brutalniejszych zbrodni. Choć Skandynawia jest kolebką kryminału i to właśnie stamtąd Europę zalewa fala morderczych opowieści, to muszę przyznać jest to również kraina gdzie pomysły rosną na drzewach. Bo stworzyć coś oryginalnego w czasach kiedy często mam wrażenie, że wszystko już zostało napisane, jest czymś niezwykle trudnym. Naszym autorom się udało i "Bambi" jest oryginalną, ciekawą powieścią, doskonałym przedstawicielem swojego gatunku. Kryminał szwedzki nie bez powodu nazywany jest "kobiecym". W tym wypadku ta kobieta ma naprawdę wielkie, mówiąc kolokwialnie, cochones. Autorzy nie boją się używać języka, nawet tego rynsztokowego i wychodzą z założenia, że jeśli czytelnik sięga po thriller,  musi liczyć się z tym, że może natrafić na krwawe opisy zbrodni lub ich miejsc. To z pewnością nie jest książka dla małych dziewczynek. 

Muszę przyznać, że w tej części cyklu rozbudowana została również warstwa obyczajowa. Doskonale znamy przeszłość Zacka. Jeszcze kilka lat wcześniej był ćpunem i bawidamkiem, wylądował na dnie, jednak dzięki pomocy narzeczonej udało mu się wrócić do ludzi. Postanowił się zmienić, dla dobra swojego i dziecka, które jest w drodze. Pewnego dnia wydarzyła się tragedia, która sprawiła, że mężczyzna kolejny raz się załamuje. Wraca do narkotyków. Co prawda jest ktoś kto wyciąga do niego pomocną dłoń, jednak nasz bohater nie wie czy powinien z niej skorzystać. Jedyną rzeczą, która sprawia że ma wystarczający powód do wstania z łóżka, jest pragnienie zemsty. Zemsty za wydarzenie sprzed lat. Podsumujmy. Mamy tutaj zbiorowe samobójstwo młodych ludzi, którzy wcześniej wzajemnie okaleczyli własne ciała, tragedię rodzinną Zacka, porachunki z przeszłości i matkę, która tak naprawdę okazuje się oszustką. Śmiało można powiedzieć, że gdyby nie prawdziwie mocny wątek kryminalny to mielibyśmy do czynienia ze szwedzką telenowelą. I właśnie to miałam na myśli mówiąc, że będzie intensywnie.  Mi to odpowiada. Lubię jak się dużo dzieje. Przyzwyczaiłam się do tego, że detektywi w powieściach kryminalnych to zazwyczaj ludzie z problemami natury różnorakiej. Natłok wątków pobocznych w przypadku cykli książkowych nie razi a wręcz sprawia, że czytelnik czuje się zobowiązany sięgnąć po kolejny tom. Bo oczywiście pewne wątki nie zostały pociągnięte do końca. Czytelnikom, którzy mają ochotę na spotkanie z Zackiem również polecam trzymać się porządku chronologicznego, gdyż tylko wtedy dostaniecie pełen obraz sytuacji i okoliczności. Poznacie również naszego bohatera z każdej strony, i tej złej i tej troszkę lepszej.

Dużą rolę w książce (jeśli w ogóle nie bohatera pierwszoplanowego) stanowią narkotyki. I to  pastylki szczególne, z podobizną słodkiego, znanego z bajek i książek jelonka. Swoją drogą czy tylko mi się wydaje, że producenci używek poszli o krok za daleko? Doskonale wiadomo, że większość narkotyków, napojów wyskokowych czy innych używek trafia do młodych ludzi. A młodzież niestety kupuje oczami. Im bardziej się błyszczy, im ładniej wygląda, bardziej kolorowo, designersko, tym ma większe wzięcie. Stworzenie tabletki z podobizną Bambi jest grą na uczuciach potencjalnego kupca. Wizerunek jelonka ma mu przypomnieć o przyjemnych chwilach z dzieciństwa i dać obietnicę, że producent dołożył wszelkich starań, by za sprawą narkotyku mógł się przenieść w czasie i na powrót stać beztroskim dzieckiem. I choć jest to fikcja, to podobnych przykładów jest bez liku. Smakowe wódki, pachnące papierosy w przyciągających wzrok opakowaniach, hipnotyzujące,barwne kolory "legalnych" dopalaczy. Aż strach pomyśleć, że nawet na czarnym rynku trzeba walczyć o klienta, naprawdę konkurencja jest aż tak wielka? Boimy się jaki będzie następny krok producentów i dilerów. Czym jeszcze będą kusić nas i nasze dzieci, i co najważniejsze czy uda nam się obronić przed tą zmasowaną perswazją romansującą z naszym sentymentem?

Cykl o Zacku Herry w oryginale brzmi Herkulesserien i odnosi się do mitycznego, rzymskiego herosa. Znany był on z tego, że wyrocznia delficka nałożyła na niego karę za wymordowanie rodziny. Kara ta składała się z 12 prac, których wypełnienie miało przewyższyć siły jednego człowieka. Chciałabym by cykl ten, podobnie jak prace Herkulesa, składał się również z dwunastu części. Jak na na razie każda kolejna jest lepsza od poprzedniej więc jest spore prawdopodobieństwo, że ostatnia okaże się czytelniczą Nirvaną. Jeśli jeszcze nie zaczęliście swojej przygody z Zackiem to zachęcam do szybkiego nadrobienia zaległości.  

Tytuł : "Bambi"
Autor : Mons Kallentoft, Marcus Lutteman
Wydawnictwo : Rebis
Data wydania : sierpień 2018
Tytuł oryginału : Bambi


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu :


https://www.rebis.com.pl/
 
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger